środa, 1 sierpnia 2007

Tożsamość ponowoczesna

Zasadniczy wpływ na zwiększoną emisje obrazów agresji i przemocy w mediach polskich, ma zmiana modelu ustrojowego państwa. W Polsce, w warunkach wolnorynkowych, wytworzyła się zupełnie inna sytuacja, uwolnione w strumień treści podlegają obecnie przede wszystkim nadzorowi pop-kultury (moda, pieniądz i popyt), to ona wyznacza ramy programowe dla licznych stacji telewizyjnych, goniąc w nieskończoność za sensacją i okresowymi modami. Sytuacja, z jaką mamy do czynienia w Polsce, jest równoległa do zmian, jakie zachodzą w pozostałych państwach przechodzących do modelu wolnorynkowego. Jest to nic innego jak powielanie przetartych już w świecie zachodnim ścieżek, najpierw bowiem odejście od starego modelu telewizji, (która, to miała na celu głównie edukować widza i dostarczać mu informacji; służąc zarazem w nadawaniu, wartości szerokiej grupie), odbywało się w USA. Następnie telewizja i pozostałe media przechodziły transformację w Europie Zachodniej, a od 1989r. proces transformacji mediów w kierunku tzw. „uwolnienia treści”, zachodzi w Polsce. Ważnym jest, aby odnaleźć sedno przyczynowość zmian, których osobiście doznajemy i zrozumieć medium, z którego korzystamy, zrozumieć różnice pomiędzy telewizją, tą z przed lat, i tą z którą mamy do czynienia obecnie.
Zmiany w zakresie komunikacji są ściśle powiązane z ideologią naszych czasów, z ogromnymi przemianami w zakresie rozwoju techniczno-komunikacyjnego. Nie można rozpatrywać telewizji i jej formy komunikowania wedle wzorców bagatelizujących media elektroniczne, to co było przynależne „galaktyce Gutenberga” (w obecnych sposobach komunikowania, jest już zaprzeszłe). McLuhan, w swoich teoretycznych pismach na temat zmiany komunikowania, wspomina o ogromnej przepaści międzypokoleniowej, która tak naprawdę jest otchłanią, jaka dzieli dwie odrębne od siebie kultury (epoka piśmienna i epoka mediów elektrycznych). Odchodząca wraz ze starym pokoleniem kultura nadal rości sobie prawo do narzucania wzorców, często nie uwzględniając zmian jakie zaszły w rozwoju świata. Edukacja w wielu krajach , ,,jest formą kulturowej agresji i jak wspomina McLuhan – „ narzuca młodzieży przestarzałe wizualne wartości konającej epoki piśmiennej” oraz „Cały nasz system oświaty jest reakcyjny, ukierunkowany na minione wartości i dawne techniki, i tak będzie dopóki stare pokolenie utrzymuje się u władzy /.../, nasz system edukacji jest ciągłym oglądaniem się za siebie. To ginący i przestarzały układ wzniesiony na piśmiennych wartościach oraz cząstkowych i sklasyfikowanych danych, które są zupełnie niedostosowane do potrzeb pierwszego pokolenia telewizyjnego” . Również i w polskim systemie oświaty, widać tę zależność, edukacja główny nacisk kładzie na wyuczenie kolejnego pokolenia na bazie starych wzorców, nastolatki w szkołach uczą się świata głównie z książek, mimo tego, że na zewnątrz placówek oświaty otaczają ich wszechobecne media elektryczne. Często też telewizyjne doświadczenie medialne, jest wcześniejsze niźli zetknięcie się z kulturą druku. Dziecko zanim zacznie się posługiwać językiem i książką ma już doświadczenie odbioru obrazu telewizyjnego (bajki etc), czymś niezrozumiałym jest zatem pomijanie w programach edukacyjnych tak ważnych określeń współczesnego świata, które wpływają, na świadomość milionów. Szkoły w Polsce edukują tak, jakby telewizja czy inne media nie były obecne w kulturze. Brak przedmiotów przybliżających język mediów (kina, telewizji, nowych interaktywnych mediów), powoduje chaos i brak rozpoznania kodu nadawania komunikacji, to wszystko przekłada się na sytuację niezrozumienia rzeczywistości, jaka nas otacza i dyktaturę nowych mediów z którymi społeczeństwo nie potrafi walczyć.
Nie dziwi mnie fakt, buntowania się młodych, ukierunkowany w stosunku do programów nauczania. Młodzi ludzie protestują: „Nie przeczytałem „Krzyżaków” Sieńkiewicza, bo lektura jest nudna, forma nużąca i nieprzekładalna na dzień dzisiejszy (wypowiedź gimnazjalisty, który jest karany za nie czytanie lektur). Uczeń liceum, wspomina natomiast, iż: „Nie czytał „Pana Tadeusza” Adama Mickiewicza i jest z tego dumny”, rozumie jednocześnie, że jest to lektura obowiązkowa, ogranicza się tylko w takim przypadku do przeczytania streszczenia lektury, generalnie i tak stwierdzając, że nie ma to żadnego odniesienia do współczesności, natomiast forma filmowa bazująca na tej samej treści – „Pan Tadeusz” Andrzeja Wajdy, figuruje w domowej filmotece wspomnianego młodzieńca i jest chętnie oglądana (bierność, rozrywka, ale i zmiana w zakresie komunikacji).
McLuchan, wspominając o tym problemie, informuje, że nie wystarcza wstawić do klas szkolnych, telewizorów – obecnie magnetowidów i komputerów, gdyż szkoły powinny zmienić się wewnętrznie, odrzucić archaiczne wartości i metody nauczania ( bazowanie i tłumaczenie świata tylko i wyłącznie za pomocą kodów piśmiennych); aby szkoły, przestały być „więzieniami bez krat” czy „intelektualnymi zakładami karnymi”, należałoby upowszechnić, nowe techniki i wartości [3].
Osobiście myślę, że interesującymi dla młodzieży przedmiotami poznawczymi, byłyby zajęcia z zakresu rozumienia telewizji, kina, mediów interaktywnych, jak i też zajęcia prezentujące zagrożenia, czy też spuściznę kulturową wytworzoną z pomocą tychże mediów. Zamiast nadmiernego skupienia się na analizowaniu literatury, powiedzmy: „Trylogii” Sienkiewicza, należałoby przeprowadzać analizę programów telewizyjnych, filmów, czy programów komputerowych, aby dzieci i młodzież mogły rozpoznać środowisko w którym przyszło im żyć.
Rewolucja techniczna, to pierwszy czynnik zmian zachowań w obrębie kodu komunikacji, drugim jest przejście w zakresie pojmowania świata od modernizmu do postmodernizmu, ma to ogromny wpływ na kulturę, wspomina o tym m.in. Tadeusz Miczka w pracy pt.: „O zmianie zachowań komunikacyjnych” . Na bazie wywodów m.in. tego autora, chciałbym pokrótce zaprezentować zmianę, jaka się dokonała w sposobie prezentowania treści w mediach.
Motyw przejścia, zmiana, o której wspomina M.McLuhan, jak i na innej płaszczyźnie również i A.Toffler, wywołuje w społeczeństwach pewnego rodzaju konsternacje, która polega na braku punktów odniesienia i stabilizacji . Zmiany w technicznym świecie dokonują się tak szybko, że w kulturze zostaje naruszona zasada równowagi wewnętrznej, nazywana „spazmem komunikacyjnym” i jak pisze Miczka za Tofflerem (por. A. Toffler, Ekospazm, Warszawa 1977,s. 72-73) „ - „Futurospazm”/.../, to przyspieszenie przemian w życiu codziennym, kulturze i komunikacji, które wywołuje niezwykle trudne do rozwiązania problemy z procesami adaptacyjnymi, ze świadomym przystosowaniem się ludzi do nowej rzeczywistości, daje początek tendencjom do trwałego rozpraszania informacji i systemów wartości, a poprzez samotranscendencję wewnętrzną i zewnętrzną prowadzi do trwałych zmian w systemach społecznych” . Spazm komunikacyjny wedle J.Habermasa to niedokończenie projektu nowoczesności zaplanowanego przez modernizm, ale i jest również życiem w nieokreśloności, która narasta w świecie . Szybka przemiana wywołuje nieokreśloność; społeczeństwo traci punkt oparcia, znajduje się w nowej sytuacji, gdzie często nawet teoretycy nie mają rozpoznania. Zmiany, wywołują w społeczeństwie cały zakres rozmaitych reakcji, od totalnej izolacji (blokada przyswajania nowych tendencji) np. u osób starszych, nie przyzwyczajonych do tak szybkiego tempa przemian, wrogiej postawy w stosunku co do rozmaitych nowości, jak i ciągu wręcz narkotycznemu, prezentowanemu przez nowe generacje. Jeden z dyrektorów IBM, powiedział kiedyś McLuchanowi: „Kiedy moje dzieci rozpoczęły pierwszą klasę, przeżyły już kilkakrotnie swoich dziadków .” To oznacza tę ogromną przepaść międzypokoleniową, ale i zmianę punktów orientacyjnych w zakresie społecznych i jednostkowych odniesień (brak autorytetu dla starszego pokolenia i dotychczasowego pojmowania świata). Słowem, postmodernizm nie bierze się znikąd, wyrasta z pejzażu, jaki go otacza. W wyniku rewolucji technicznej, następuje zmiana dotychczasowych paradygmatów, teoretycy zauważają, iż to co było pewnikiem w modernizmie, przestaje obowiązywać. Postmodernizm „podkarmiony” przez liberalizm, wydaje się szybko podchwytuje owe tendencje, znajdując wykreowane przez się argumenty, iż świat „wielkich narracji”, nie jest w stanie określić świata, który zaczyna się rozwarstwiać w mozaikę burząca dotychczasową tożsamość społeczeństw.
Świat linearny, modernistyczny, opierał się na racjonalności – „rozumności podpieranej przede wszystkim autorytetem filozofii i nauk ścisłych...” , przeżywa kryzys. Ekspansja komunikacji spazmatycznej, dokonała istotnego przesunięcia w zakresie pojmowania racjonalności. W postmodernizmie, wiedza nie ma już takiego autorytetu, jak w modernizmie, nauczyciele tracą znaczenie, są jedynie nadawcami komunikatów, ku konsumpcji, konsument może uznać ów komunikat, ale nie musi. Swoją „małą narrację”, może równie dobrze wypracować sam na zasadzie znalezienia prawdy jednostkowej, może jednak też i wybrać swoją tożsamość z „sieci wielu różnych specyficznych racjonalności” . Jean Francois Lyotard, stan ten nazywa kryzysem „wielkich narracji” .
Przesunięcie w rozumieniu świata i komunikowaniu można również wytłumaczyć na przykładzie zmiany, jaka nastąpiła na organizmie mediów, w szczególności telewizji. Miczka, aby wytłumaczyć zmiany komunikacyjne przytacza terminologię stosowaną przez Francesco Casetiego i Rogera Odina , którzy to dokonują podziału na paleo- i neo –telewizję.
Paleo-telewizja bazuje na wykładniach modernizmu, proponuje ramówke programową wedle ściśle ustalonych norm nadawania, gdzie edukowanie widza jest postrzegane jako misja. W telewizji takiej, jasny i klarowny jest podział na edukujących (nadawcy) i edukowanych (odbiorcy), mamy zatem nauczycieli i uczniów. Jednostka wychowana w takim systemie komunikacyjnym już w dzieciństwie dowiaduje się, czego się od niej oczekuje: „kim może być i powinna być” . Do tego rodzaju telewizji, można zaliczyć Telewizję Polską z okresu PRL, programy emitowane w okresie tzw. „demokracji ludowej”, nacechowane były właśnie chęcią kreowania postaw wśród Polaków. Telewizja odwoływała się do historii, tożsamości, wzmacniała poczucie więzi rozmaitymi programami, ale i również edukowała, czego przykładem była tzw. telewizja edukacyjna (programy edukacyjne, naukowe, reportaże, teleturnieje edukacyjne itd.). Bajki reprezentowane w tamtym okresie miały na celu, podobnie jak programy szkolne, wyzwolić wśród młodych odbiorców odpowiednie postawy aprobowane przez państwo. Kanon tożsamości był już gotowy i nadzorowany przez państwo i mimo, że media w Polsce były wówczas niesuwerenne (cenzura, manipulacja wiadomościami z zakresu polityki), to jednak wiele aspektów edukacyjnych paleo-telewizji, zostało zachowanych w umyśle ówczesnych widzów, jako pożyteczne i pomagające ukształtować ich światopogląd. Treści z tamtego okresu bardzo często pojawiają się w obecnych mediach. Stare programy, do których sięga współczesna telewizja wytrzymują próbę czasu, czego nie można powiedzieć o programach współczesnych, jakże szybko się dezaktualizujących. Pozwolę sobie przytoczyć parę przykładów programów z tamtego okresu, które i obecnie są chętnie emitowane w telewizji: „Bolek i Lolek”, „Miś Uszatek”, „Reksio” (bajki), „Wakacje z Duchami” i „Podróż za jeden uśmiech” w reżyserii S. Jędryki (filmy telewizyjne), „Akademia Pana Kleksa”, „Przygody Pana Kleksa” i „Pan Kleks w kosmosie”(popularne filmy w reżyserii K. Gradowskiego, emitowane zarówno w paleo, jak i neo-telewizji), czy „Stawka Większa niż Życie” w reż. A. Konica (serial telewizyjny). Fenomenem samym w sobie stał się „Teatr Telewizji”, który to mimo zagrożenia, ostał się we współczesnych mediach, jako jeden z nielicznych programów, zmuszających widza do wzmożonego myślenia etc.
Zmiana w zakresie komunikacji spowodowana, jak wspominałem w głównej mierze szybkim postępem techniki, wywołała zmianę tożsamości.
Dziś już widownia Telewizji Polskiej, nie oczekuje, wtłoczenia w siebie jednej zasadniczej idei, która ma się stać normą zachowania i budowania tożsamości. Telewizja rozumie zmianę, która zaszła i dlatego nie upiera się aby mocno obstawać przy nadawaniu programów podporządkowanych jednej matrycy. Miczka wspomina, iż liberalizm i tolerancja, stanowią podstawę do wykładni nowego komunikowania; jest to tzw. szacunek dla odmienności .Telewizja nie próbuje dziś robić nic na siłę, próbuje zaprezentować możliwie, jak największą ilość możliwych przebiegów myślowych, prawd jednostkowych, jest to też pewnego rodzaju obojętność, gdyż telewizja nie chce już dziś być nauczycielką jednego słusznego kodu. Miczka, aby podkreślić tę popularną zasadę, przytacza słowa: „twoje życie, twoja sprawa” .
„Neo-telewizja nie jest już przestrzenią edukującą, lecz przestrzenią wspólnego biesiadowania (F.Casetti, R. Odin) . Programy podporządkowane są rytmowi i treściom dnia codziennego. Traci w niej swoje dotychczasowe znaczenie ramówka, ponieważ w ciągu jednego dnia różne programy łącza się ze sobą. Struktura neo-telewizji upodabnia się do nieprzerwalnego strumienia informacji, który znosi tradycyjny podział na gatunki (zastępowany jest on ich swobodnym krzyżowaniem) i fragmentaryzuje wszystkie poetyki (pojawiają się liczne wstawki i przerywniki). Neo-telewizja, nie realizuje jednak umowy zawartej z widzami, ona ogranicza się tylko, do podtrzymywania z nimi kontaktu, zachęca ich do „życia” z sobą . W takiej sytuacji telewizja jest podobna do spuszczonego z łańcucha pieska, który teraz biega tam gdzie ma ochotę, wyszukując pożywienia (pieniędzy), łasząc się jednocześnie do wszystkich tych, którzy nań zwrócą najmniejszą uwagę. Postmodernistyczna telewizja nie ma już uczniów, ona ma wielbicieli, dla których pomerda ogonem w lewo czy w prawo, w zależności od zapotrzebowania. Dowodem tego typu współzależności między telewizją a widzami, są niektóre programy, gdzie widownia może w jakiś sposób czuć się współrealizatorem medialnej rzeczywistości. Telewizja wydaje się zachęca publiczność tymi słowy, - ja nie tylko, że nie chcę być dla was znienawidzonym belfrem, narzucającym coś czego wy nie chcecie, ale jeszcze pragnę, abyście to wy widzowie decydowali, kto ma być i co ma być na antenie.
Programy reality show są tego klasycznym przykładem, publiczność poprzez formę głosowania decyduje, czy w programie ma zostać powiedzmy Agnieszka Frytkowska, zabiegająca o względy mężczyzn przed kamerami (Big Brather – TVN, gdzie popularna Frytka spółkowała z jednym z mężczyzn w wannie, tuz po wejściu do programu), czy popularne i lubiane „gwiazdy reality”: Gulczas i Klaudiusz, prezentujący przed publicznością polsatowskiego „Baru – Złoto dla Zuchwałych” swoje obnażone zadki. To od publiczności zależy, na co się zdecyduje i co będzie oglądać.
Telewizja obecnie wydaje się dostarcza tylko rozrywki i satysfakcji zgłodniałej i coraz bardziej wybrednej publiczności .Odczuwam niejednokrotnie wrażenie, że obecne treści komunikowane przez telewizję, przypominają formą młodzieżową imprezę; huczną i wesołą, czasem z elementami grozy, gdy ktoś przekroczy granice przyzwoitości, kończącą się jedną wielką balangą, torsjami i jakże widowiskowym „kacem medialnym”. Publiczność na której odbywa się eksperyment testowania nowych sytuacji audiowizualnych, musi wybrać w myśl postawy postmodernistycznej spośród wielu różnorodności, wielowymiarowości i heterogeniczności, wzorce, które zbudują tożsamość jednostkową. „Realizatorzy postmodernistycznych programów zakładają /.../,że wszystkie tożsamości są równe, ale każda istnieje oddzielnie i może być odpowiednia dla jednostki, dlatego człowiek musi się nieustannie samoidentyfikować i ma prawo do zmiany zdania na własny temat. „Samoidentyfikacja jest przede wszystkim kwestią uczuć” . I tak oglądamy powiedzmy debatę telewizyjną na temat zdrady małżeńskiej, eutanazji, czy adopcji dzieci przez pary homoseksualne i nie możemy liczyć na żadne wsparcie ze strony telewizji jeśli chodzi o ocenę tego zjawiska. Redaktor prowadzący program w neo-telewizji jest od tego, aby budować napięcie poprzez system sprawnie budowanych pytań i przedstawiać skrajne biegunowo, kontrowersyjne poglądy, natomiast widz musi sam ocenić czy zadany problem lub zjawisko jest według niego do pogodzenia, czy też nie.
Telewizja jest w stanie wyciągnąć na wierzch, tematy najbardziej odrażające i przed kamerami uczynić z nich debatę publiczną z udziałem telewidzów. Neo-telewizja z tego powodu jest ogromnym zagrożeniem przede wszystkim dla organizmów nieukształtowanych; małe dziewczynki, mogą uczyć się na przykładzie „Frytki”, w jaki sposób stać się „popularną twarzą telewizyjną”.
Pod wpływem telewizyjnej edukacji przesunięcia moralne, konkretyzują się w rzeczywistości np. uczestniczka Baru- Vip pieszcząca penisa żonatemu koledze z programu, może być inspiracja dla szeregu nastolatek. Przecież wszystko jest dozwolone, a nawet pokazywane w telewizji. Mężczyźni to lubią wykorzystam, to przy, najbliższej nadażającej się okazji , może pomyśleć każda dziewczyna oglądająca tego typu programy.
Telewizja postmodernistyczna nie odwołuje się tak bardzo do wartości związanych z narodem, rodziną, językiem i zwyczajami, przeszłość nie jest dla niej tak ważna, można od niej odejść, albo inaczej wręcz należy, gdyż punktem odniesienia dla neo-telewizji jest teraźniejszość (życie codzienne); trzeba bowiem jak najszybciej dążyć do realizacji rozmaitych satysfakcji.
Rys współczesności znakomicie określa Z. Bauman . Autor ten rozważając problem śmiertelności i nieśmiertelności w ponowoczesnym świecie, zauważa, iż przeważająca część społeczeństwa, zarzuciła myśl o możliwości istnienia po śmierci, wytwarzając jednocześnie nowy typ nieśmiertelności tu i teraz. Media pozwalają w iluzoryczny sposób zatrzymać rzeczywistość; stać się osobą medialną oznacza wryć się w pamięć milionów, stąd pęd ku jakże popularnym dziś programom typu reality, czy castingom do muzycznego programu „Idol”(Polsat). Nowy tryb życia, zachęca też do budowania „kładek prywatnych” ku nieśmiertelności, nie każdy przecież może stać się popularną gwiazdą, ale już każdy, może pozostawić coś w spadku dla potomnych i przez to uzyskać pewną formę nieśmiertelności. Nieśmiertelność tak rozumiana, posiłkowana konsumeryzmem, prowadzi kolejne pokolenia do idei nadmiernego gromadzenia, korzystania z rozmaitych satysfakcji i przekazywania pałeczki z zapisem materialnym kolejnym pokoleniom, aby te również żyły dla gromadzenia i pamiętania o tych, którzy nagromadzili.
Zanim zacznę prezentować i przytaczać dalsze przesunięcia w zakresie pojmowania nieśmiertelności, pragnę przytoczyć za Miczką dwóch teoretyków postmodernizmu i ponowoczesności: Z. Melosika i T. Szkudlarka , którzy to, wyróżniają w ponowoczesności, charakterystyczne typy zachowań i tożsamości ludzkich (są to często modele wypreparowane przez jednostki na bazie doświadczenia postmodernizmu i postmodernistycznej neo-telewizji). I tak typ pierwszy, to wedle nich tzw. „ „przezroczysta tożsamość globalna”, czyli „uniwersalny ekspert, negocjator i badacz, który jest wyposażony we wszystko, co potrzeba aby radzić sobie w rzeczywistości ponowoczesnej, łatwo przystosowuje się do nowych warunków kulturowych, nie wgłębiając się zarazem zbyt daleko w treści poszczególnych narracji „ślizga się po powierzchni znaczeń /.../ czuje globalizację, ignoruje lokalizacje i regionalizm, wypracowuje gotowe schematy poznawcze na temat każdej rzeczywistości...” . Zauważmy, że persona ta porusza się w świecie wedle swojej jednostkowej małej narracji, często ukształtowanej za pośrednictwem nowych mediów. Drugi typ - „tożsamość globalna każda”, to człowiek otwarty na wszelakie różnice, cechujący się wysoką empatią kulturową, tacy ludzie mogą być praktycznie każdym, w zależności od tego gdzie się znajdą (pomyślmy, jakie konsekwencje wynikają z odbioru telewizji przez takiego człowieka przyjmującego praktycznie wszystko). Trzeci typ – „tożsamość upozorowana”, tu oddam głos teoretykom, którzy wspominają iż jest to: „ tożsamość totalnie medialna i konsumpcyjna, która nie potrafi przypisać sobie jakiegokolwiek mocnego „znaczenia”. Po prostu, człowiek posiadający taką tożsamość, wszystko traktuje jednakowo, wszystkie różnice są dla niego bez znaczenia, ponieważ ma poczucie, że nie ma w nim nic autentycznego. Treść życia zastępowana jest przez styl, styl zmieniający się co chwilę w kulturze konsumpcji, co często prowadzi do nihilistycznej postawy i pogłębia wrażenie absurdu egzystencji” . „Tożsamość typu supermarket”, jednostka z taką tożsamością przechadza się po targowisku i wybiera, konstruuje z wielu źródeł kulturowych, swoją tożsamość; tu spostrzeżenie z osobiście przeprowadzonego wywiadu z roku 2003 (wywiad porusza zagadnienia subkultur oraz bieżących fenomenów kulturowych) .
– „Ja pamiętam, jak się wśród młodzieży hip-hop objawiał. No ja się dosyć późno wkręciłem w te klimaty, ale goście którzy wcześniej zaczynali się w to wchodzić, to byli chłopaki, którzy na oglądali się amerykańskich filmów i tym podobnych spraw. I wiesz zobaczyli i ekscytacja, zaczęli się ubierać /.../. W mojej klasie np., jak przychodzili do szkoły byli wiesz wyzywani przez wszystkich, i przez nauczycieli wyśmiewani, że noszą te szerokie spodnie i wyglądają, jakby... . A teraz, wśród młodzieży można wyliczyć: hip-hopowców – tzw. hip-hopowców, skeatów, których jest naprawdę mało, później punki i metalowcy , satanisci, i anarchiści tego typu grupy. Obwieszają się oni jakimiś wisiorkami, a w domu wierzą w Horusa. Bo mam koleżankę, to jest siostra mojego kolegi, i byłem tam u nich kiedyś instalować komputer, jak popatrzyłem po ścianach, to miałem niezły ubaw i musiałem się pytać kumpla, co to jest.- Ja tam płakałem ze śmiechu, jak się dowiedziałem w co oni wierzą. - Kumpel jest normalny i wierzy, że jest Bóg, ale ostatnio stwierdził, że jest ateistą, bo jakby był Bóg, to nie miał by tak ciężko. Po prostu wiesz, ma taki wiek. No a jego siostra wierzy tak: w diabełki, bożki – wiesz jakieś Światowidy jakieś „Wity-stfoszy” i tym podobne, ale najciekawsze jest to, że na ścianie ma ogromny wielki znak Horusa. Spytałem się co to jest ? – Mówię co to oko Ozyrysa? Kumpel mi odpowiada: nie, to oko Horusa, moja siostra w to wierzy. Przychodzi jego siostra, patrzę na jej szyję, a tam tak: pentagramy; we wszelakich możliwych formach , normalne i do góry nogami, jakieś krzyże celtyckie; no po prostu kupa niepotrzebnego śmiecia, i zadaję pytanie co to wszystko oznacza? I ona mi zaczyna tłumaczyć, że ten tutaj pentagram, to ochrania przed złymi siłami, kolejny przywołuje dobre moce i dodaje siły witalnej , ten chroni przed duchami, a ten przed zmarłymi itd.. Słucham jej uważnie i udaję powagę, ale coś mi nie wychodzi. Ona stwierdza, że jestem głupi, bo się z niej śmieje i sobie zaraz wyszła, poszła gdzieś do koleżanki. Wchodzimy do pokoju, gdzie jest telewizor, no i aby sobie zapalić papierosa na balkonie. Idziemy i ja patrzę na ścianie w tym pokoju wisi zdjęcie murzyna. Pytam się kto to jest ? Kumpel mi mówi - To jest afrykański prorok, w niego wierzy moja matka. I po prostu ja wtedy wybuchłem absurdalnym śmiechem, bo nie mogłem już wytrzymać, a jeszcze mi kumpel pokazał literaturę swojej matki. Pisało tam, że ten i ten jest bogiem, jest prorokiem wszechczasów, no i po prostu bardzo dużo zdjęć na ten temat itd. . I się dziwie... ; jego ojciec nie mieszka z matką, jest normalny, jest tzw. katolikiem niepraktykującym. Do kościoła nie chodzi, bo mu się nie chce, w domu sobie siedzi ogląda telewizor; syn też nie wierzy w jakieś bożki, a inni członkowie jego rodziny .... . I tak to w Polsce wygląda, że ludzie; niektórzy już tak fiksują, po prostu z braku zajęć; albo nie wiem z czego , z tej utopii co się tutaj dzieje, że po prostu zaczynają wierzyć w Horusa!”
Wracając do charakterystyki typologicznej, kolejną tożsamością jest „tożsamość amerykańska”. Oznacza to nic innego jak naśladowanie poza USA, amerykańskiego image’u jest to szczególnie popularne w Polsce i w polskich mediach. Ostatnią osobowością jest „tożsamość typu brzytwa”, ta szuka odseparowania od wyżej wymienionych, człowiek taki irytuje się ponowoczesnością i wszystkim tym, co ona niesie z sobą. Przedstawicielami mogą być osoby zasilające środowiska fundamentalne np.: „Młodzież Wszechpolska”, czy słuchacze „Radia Maryja”, jak i na świecie fundamentaliści islamscy.
Przedstawione za teoretykami modele tożsamości oczywiście wchodzą między sobą w rozmaite zależności, oddziałując i krzyżując się wzajemnie, czasem tworząc zlepki tożsamościowe. „Eugeniusz Wilk w pozycji pt.: „Nawigacje Słowa. Strategie werbalne w przekazach audiowizualnych”, w jednym z rozdziałów pt.: „Wibrująca tożsamość” wskazuje, iż wysoka technologia doprowadza, przyśpiesza i intensyfikuje proces fragmentaryzacji i rozproszenia tożsamości . Te wszystkie procesy rozproszenia można nazwać, „tożsamościami technospołecznymi” .
Ludzie zaczynają naśladować media i maszyny, przejmując od nich cyfrowy wzór postępowania, jest to zamiana „mięsistego serca na procesory”. Ta zmiana w zakresie punktu odniesienia i budowania własnego światopoglądu odbywa się w najbardziej uprzemysłowionych krajach świata, a od 1989 roku również i w Polsce. Społeczeństwa zatapiają się w iluzji, jak w świecie realnym, świat mediów elektrycznych, stał się dla milionów naturalnym otoczeniem, życie poza miastem i bez możliwości korzystania z sieci i posiadania w domu telewizora, komórki, komputera etc. staje się życiem wybrakowanym. Paradoksem jest fakt, iż przez postępującą wirtualizację, interaktywność medialną, tak naprawdę miliony ludzi, żyją w ułudzie wspólnoty, przebywając niejednokrotnie latami w czterech ścianach, gdzie podstawową formą dialogu lub oglądu, są tak naprawdę martwe przedmioty, takie jak monitor komputera i ekran telewizora. Gdyby całą naszą cywilizację pozbawić dopływu prądu, szybko okazałoby się iż przeważająca większość ludzi nie ma alternatywy życiowej, ma problemy z zagospodarowaniem wolnego czasu, i nie wie tak naprawdę kim jest oraz jak rozmawiać z żywymi ludźmi.
Powróćmy do Z. Baumana, jego rozważań na temat śmierci i nieśmiertelności w ponowoczesnych realiach. Oczywiście śmierć pozostaje tematem tabu; nadal stroni się od niej. Ph.Aries w „Człowiek i śmierć” , oznajmia, że następuje odwrócenie, że społeczeństwo wyrzeka się śmierci (chodzi o myślenie o śmierci własnej lub osób z najbliższego kręgu). W świecie, jak panuje kult młodości, osoby stare i chore są usuwane poza nawias społeczny, a w ostatnim czasie eutanazja zalegalizowana już w niektórych krajach, pozwala uporać się nie tylko z tym problemem, ale i z obciążeniami ekonomicznymi budżetu danego państwa (utrzymywanie starych i schorowanych ludzi przy życiu jest kosztowne, może się okazać, że w warunkach małego przyrostu populacji, poszczególne budżety państw tego nie wytrzymają). Podejście do śmierci podlega przewartościowaniu, śmierć realną usuwamy, aby nie mieć z nią problemu, kłopotu, aby nie rzutowała za bardzo na nasze samopoczucie, wszak mamy przecież „biesiadować” i korzystać w życiu, z rozmaitych rozkoszy, substytucji i wymienności. Mamy powoływać do życia „nowe domy publiczne” - metafora J.Baudrillarda wskazująca na USA , nieautentyczność tego państwa oraz centrum słodkiego szaleństwa rozpropagowanego przez postmodernizm, odsuwając wszystko co realne i nieprzyjemne na bok.
Śmierć jest obecna w takiej kulturze w ujęciu nierzeczywistym, lecz iluzorycznym, przetransponowana na język mediów („chwilo trwaj wiecznie” – parafraza Goethego „Faust”), zyskuje aprobatę społeczną z kilku zasadniczych powodów. Po pierwsze jest odwracalna, możemy zobaczyć na ekranie telewizyjnym serwisy informacyjne, filmy fabularne itd., gdzie pokazuje się obrazy śmierci, ale posiłkujemy się wówczas podświadomie, że to nie jest do końca tak, możemy nawet po kilku latach zobaczyć ponownie ten sam film, przywracając do życia aktora, który już dawno nie żyje. Możemy wciąż pokazywać w mediach osobistości, które wywarły wpływ na los świata, aż wyrobimy w sobie myśl, że nadal te persony w jakiejś formie są żywotne i do nas przemawiają; to wszystko jest specyficzną formą nieśmiertelności ponowoczesnej, o której wskazywał Z. Bauman. Oczywiście, na takie doznanie śmierci zgadzamy się, jak najbardziej, a nawet idąc dalej oczekujemy tych obrazów, jako intrygujących, skrajnych i granicznych .
Drugi powód społecznej aprobaty dla obrazów śmierci, ale i przemocy jest dyktowany czystą rozrywką; oto przecież siedzimy sobie w wygodnym fotelu kina, czy w domu przed telewizorem i możemy sobie podglądać spektakl z mortycznymi obrazkami. Zdajemy sobie sprawę, że to wszystko nie dzieje się realnie, wobec tego bezpiecznie ekscytujemy się, podniecamy i odreagowujemy lub zaspokajamy swoją ciekawość (podobnie, jak niegdyś czynili to ludzie uczestnicząc w rozmaitego typu egzekucjach). Oglądanie trupa, to iście medialny przekaz, nawet wyprzedzający perwersje seksualne, zresztą to zależy od aktualnego zapotrzebowania widowni. Komercyjne stacje telewizyjne na podstawie doświadczenia płynącego z kina (całość przekroju kinematografii bogata jest w treści ukazujące śmierć, agresję i perwersję) i konsorcja dojrzały w obrazach mortycznych, doskonały produkt budowania potęgi medialnego przekazu, uznając, że śmierć zawsze potrafi być atrakcyjną.
Śmierć, jako fakt kulturowy; o którym pisze Z.Bauman „została wtłoczona przez mechanizmy rynkowe w obszar „targowiska przyjemności”/.../. Umieranie i śmierć, zdarza się na co dzień w świetle dziennym lub w blasku reflektorów przed oczyma milionów. Śmierć ogląda się tak często, że widzowie oswoili się z jej widokiem, który nie wywołuje już grozy, ani nie skłania do większych refleksji. Umieranie stało się jednym z licznych widowisk /.../.Gra w śmierć podnieca, budzi emocje, fascynuje umysł i przyciąga uwagę /.../, staje się w miarę jej uprawiania, sztuką dla sztuki; apetyt rośnie w miarę konsumpcji” . To wszystko nie pozostaje bez oddźwięku. Widzowie są prowadzeni przemocą od programu do programu, aby w konsekwencji nabierać doświadczenia, kształtującego ich tożsamość i być gotowymi do chłodnego odbioru przemocy w rzeczywistości, jak i też do rozmaitych form jej powielania.
Media dokonują masażu, jest to doświadczenie traumatyczne, decentralizujące społeczeństwo piśmienne, „zderzenie dawniej posegmentowanej, wizualnej kultury z nową integralną kulturą elektroniczną stwarza kryzys tożsamości, wyjałowienie jaźni, a to z kolei wytwarza niesłychaną przemoc, która jest po prostu poszukiwaniem tożsamości, prywatnym i zbiorowym, społecznym i komercyjnym” .
Współczesne media handlują śmiercią i wszystkim tym, co najgorsze. Telewizja jest nafaszerowana przemocą; kolejne pokolenie wyrasta na interakcjach człowiek-maszyna. Gry komputerowe dla dzieci to niekończące się rzezie.
Patrząc na obraz mediów współczesnych trudno zachować optymizm. Trudno przewidzieć, czy będziemy mieć dalszą tendencję spłycania, czy doczekamy się kolejnej rewolucji medialnej lub jej reformy. McLuchan pisze: „poszerzenie ludzkiej świadomości wywołane elektrycznymi mediami mogą wprowadzić nas w nowe tysiąclecie, ale także mogą stać się ucieleśnieniem antychrysta – Yeatsowską dziką bestią, której godzina wreszcie nadeszła /.../. Takie katastrofalne zmiany w środowisku nie są przy tym moralnie neutralne; to jak je postrzegamy i jak na nie reagujemy, określa ich ostateczne psychiczne i społeczne konsekwencje. Jeżeli nie będziemy chcieli ich w ogóle dostrzegać, staniemy się ich niewolnikami /.../, będzie nami miotało niczym korkami na fali” . Dla wielu ludzi, świat mediów jest nierozpoznawalny, lub postrzegany jako świat realny; oto prawdziwa dekonstrukcja rzeczywistości.

Brak komentarzy: