czwartek, 27 września 2007

Czas Wdrożenia?

W nauce jak w życiu, ludzie pragną żeby wszystko było ponazywane, stałe, swojskie i bezpieczne. W fizyce klasycznej mamy bardzo ważne trzy zasady Newtona. - Sprawdzają się oczywiście, ale czy zawsze mamy do czynienia z oddziaływaniem na siebie tylko I wyłącznie dwóch ciał? Normalnością są poduszki powietrzne, kostki hamulcowe, krzyże stojące wzdłuż dróg z pochodną postępu, którą należy przyjąć z pochyloną głową. Koncerny mają swoją taktykę niby zależy im na bezpieczeństwie, ale nad tym wszystkim i tak góruje lobby pieniądza. Do momentu, kiedy nie będzie potężnego ciśnienia, nic się nie zmieni, paliwem nadal będzie: ropa, gaz, węgiel; karoserie będą rdzewieć i giąć się pod byle naporem. Rosja będzie sięgać pod Biegun Północny, a Stany Zjednoczone do Iraku.

- Lęk jest zawsze psychiczny, bo fizyczny w tak krótkim czasie działania 0,02 – 0,01 sekundy, jest przez percepcję ludzką nie do zauważenia. Po prostu rozpędzasz pojazd do 50 km/h. I uderzasz nim w ścianę, ogląda, to wszystko przeszło setka osób, są media, goście zagraniczni, tajne służby. - Nie zapinamy pasów, testujemy nowe urządzenie, zderzak, który wywołuje opór świata nauki. Dziewięćdziesiąt procent energii kinetycznej zostaje przechwycona, skierowana w innym kierunku. Nie ma rezultatu zgniotu, nie trzeba nożyc do rozcinania karoserii. Kierowca jest żywy, zdolny do kolejnych pokazów.

- Zderzak Łągiewki, to dopiero początek autor nie wie, ile, to wszystko będzie go kosztować. Jest przecież „NIKIM”, lub jak inni wolą czarodziejem czy majsterklepką z prowincjonalnych Kowar! Wykształcenie, jakie posiada dla doktorów, inżynierów, sztabów urzędniczych jest żadne. Raptem wymęczył jakieś tam liceum, więc tak naprawdę nie ma, o czym mówić, nie zachodzi potrzeba...

- Trzy masy, inne zjawiska, procesy. W tym przypadku Newtona, nie zastosujesz, a obiektów może być nieskończenie wiele. Nie rozumiem, dlaczego fizyka nie poszła w tym kierunku, przegapiono bardzo proste rzeczy. – Tak myślę! Jak ja, taki prostak mogłem na to wszystko wpaść? - Od lat młodości kombinuję i myślę, najpierw miałem swoje laboratorium, potem zająłem się mechaniką; ta gałąź fizyki szczególnie mnie pociąga. Nie zaliczam się ani do teoretyków, ani do ścisłej grupy praktycznej. Czasem zanim coś się wymyśli, trzeba wyprowadzać wzory, układać fizyczne łamigłówki, potem przychodzi kolej na eksperymenty.

- Wiele rozgłosu o nic! Ucichnie lub szybko zgnije jak grzyby w lesie. Media zawsze są podekscytowane nieprawdopodobnymi historiami, a zderzaki są wadliwe i nigdy nie wejdą w użycie, nie ma odpowiedniej naukowej dokumentacji, nikt tego z zewnątrz nie badał. Potrzeba autorytetów, aby w nauce uznać coś za obowiązujące!

- Pokaz z 21 listopada 1998 roku, to dopiero początek. Od tego momentu zaczęła się tak zwana akcja zaczepna. Ford wystosował do mnie ofertę, abym za pewną kwotę zrzekł się wszelkich praw do wynalazku. Daewoo, też zainteresowane, postulowało, że owszem zajmie się badaniami, lecz o żadnych wynikach mnie nie poinformuje. Zrozumiałem, że wiele liczących się podmiotów, pragnie schować do szuflady, wszystko, co wiąże się z zagadnieniem odprowadzania sił bezwładności w pożądanym przez nas kierunku. Pojąłem, że nic szybko się nie stanie, że dla przebicia się z ideą, jej dobra, wcielenia jej w życie trzeba obrać metodę małych kroków. Stałem się ostrożny. Przed Nami Rewolucja!

- Ten odkrywca, no jak on mieszka. Rodzina jego boryka się z problemami, a on lekkoduch wymyśla perpetuum mobile. Żona i dzieci, wierzą w niego czy nie wierzą? Bieda, bezrobocie w domu, telefon odłączony, dodzwonić się nie można! Chłop w kilku koszulach biega, to ma być przyszły noblista? Zrobił wielki szum w Kowarach i myśli, że mu wszystko wolno, takich, to powinni zamykać, bo nie wiadomo, co im przyjdzie do głowy.

- Ogromny udział, pomoc w przecieraniu szlaku, w zrywaniu zasłon i uprzedzeń, skostnienia, ma mój przyjaciel z Krakowskiej Akademii Górniczo Hutniczej profesor dr hab. Stanisław Gomuła. To on jako jeden z pierwszych potraktował moje odkrycia poważnie, zgodził się przyjrzeć testom, przeprowadził analizy, pomiary, badał na Katedrze Maszyn i Urządzeń Energetycznych zjawiskowość nowego zagadnienia. Na pewnym etapie pomogła mi też Politechnika Poznańska, wykonano potrzebne modele i za to dziękuję, bo w innych placówkach naukowych natrafiłem na intelektualny beton. Wrocław uważał mnie za szarlatana, studenci pisali pracę magisterskie, a na oczy mnie nie widzieli, czerpali wiedzę z internetu – Ignorancja!

- Spotkałem tego dziwaka w czerwcu 2001 roku, w „Klubie Stajnia”, nawet z nim polemizowałem, ale on tylko ten zderzak, hamulec dynamiczny i tak dalej, a jak spytałem o procesy, to mi zaczął jak pętakowi wektory rozrysowywać na tablicy. Ja mam masę spraw do prowadzenia w rektoracie, wystarczająco wiele żeby sobie dać spokój z tego rodzaju historiami o cudownych samochodach, co to można z nich wyjść po kolizji bez szwanku.

- Wchodziłem w konflikty w kryzysy, a to problem natury teoretycznej, innym razem ktoś chciał zabrać mój patent, podpisywał się na dokumentach bez mojej wiedzy. Dla wytchnienia uciekałem w pracę nad pędnikiem i testami z hamulcem dynamicznym, tu mnie nie dosięgną, mogą obrzucać błotem, ale nie przyjdzie im do głowy być w nowych miejscach. To nie jest kwestia tworzenia, raczej odkrywania. W fizyce wszystko już istniejące, tylko trzeba, to odsłonić zrozumieć. W wypadku hamowania z zastosowaniem hamulca dynamicznego czas 0,5 – 1,5 sekundy, pozwala już odczuć, w czym rzecz. Jedziemy autem i podobnie jak w zderzaku stosujemy mechanizm odprowadzenia siły bezwładności w pożądanym przez nas kierunku. Gwałtownie stajemy, ale nie ma efektu wyrzucenia naszego ciała w przód, co więcej nawet, gdy szklankę napełnioną wodą, będziemy trzymali w ręce, to przy gwałtownym hamowaniu nie straci ona swej zawartości. To proste, hamulec i zderzak mogłyby ocalić setki tysięcy istnień ginących na drogach. Co do pędnika, odbiega ideą od wyżej wymienionych mechanicznych innowacji. Przedmiot ten, to nic innego jak uniwersalny silnik, prosty gabarytowo w porównaniu z obecnie istniejącymi. Większość pojazdów na świecie czy to samochody, czy statki, samoloty, potrzebują odpychać się od ziemi, wody czy powietrza, żeby skutecznie przemierzać przestrzeń. Problem, co w momencie, kiedy mamy cały ten skomplikowany mechanizm w postaci na przykład luksusowego samochodu, stojącego na idealnej tafli lodu? Otóż mimo silnika i paliwa, Bierny-Mierny-Wierny nie ruszy z miejsca, a przy zastosowaniu pędnika owszem będzie jechał. Energia hermetycznie zamknięta, zmagazynowana w silniku, wykorzystuje zderzenie klasyczne plus efekt Łągiewki, trzeba, to widzieć, na modelu żeby jasno zrozumieć, o co chodzi. Nie jestem w tym przypadku ścisłym nowatorem, podobne badania były już prowadzone, uważam, że trzeba je kontynuować. Pędnik wewnątrz siebie ma zmagazynowaną energię, która odpowiednio wykierowana puszcza obiekt w ruch. Nad tym pracowałem w Długołęce.

- Do czego, to można zastosować? Łągiewka za dużo generalnie myśli i mówi, przychodzą różni tam do niego, dzieje się, to bez żadnej kontroli. Niech WSI bezzwłocznie interweniuje. Przerwie dywagacje, przyjrzy się planom, może wykorzystamy, te zderzaki, hamulce i pędniki w armii? Temu profesorowi Gomule, też narzucić klauzulę – Ściśle Tajne! Zarekwirować cały sprzęt i papiery do naszych instytutów badawczych. I ostatnie, postraszyć dziennikarzy i zablokować wszelkie dane w internecie, żeby nie było żadnych wycieków. Sprawą powinien zająć się minister.

- Mgliściej, co raz tępiej, co raz mniej wiary w Polskę! Same przeszkody! Dla wielu ideałem byłoby gdybym nie istniał. Nie pozwolą człowiekowi normalnie pracować, wprowadzać wynalazki w życie. Zbyt ciasne horyzonty, średniowiecze w głowie. - Źle, tragicznie, bo samochody mniej się będą psuć, ludzie obejdą się w wielu wypadkach bez pomocy. - Mamona, wyrachowanie i strach, splatają całe gałęzie przemysłu. W Kowarach mógłby powstać zakład zderzaków, przecież jest bezrobocie, a pan minister proponuje mi warunki, na których więcej skorzystają urzędnicy niż sztab badawczy, wdrożeniowy czy zwykli ludzie. - Dobrze, że zwrócili przyrządy. Wstydzę się, ani ja, ani moja rodzina; synowie czy wnuk nie mogą liczyć na profit z pracy.
- Jestem na tropie nowości, nie porzucę zagadnień, które wiążą człowieka na całe życie?

- Wdrożenie, to mglista sprawa lepiej może pomyśleć jak unicestwić tę negatywną energię polskiej inercji, aby nam wszystkim nie szkodziła. Jak tu się realizować? Na około pęd do władzy, bonusy w oczach, pycha i nonszalancja. Szkoda życia! Najprawdopodobniej będzie tak; poczekają aż pan umrze, a wtedy położą ręce na całości lub wszystko ucichnie i będzie jak chce beton po staremu. Wydaje mi się, że lepiej „krowy” paść za granicą niż w Polsce być dyrektorem!


EUreka! – Optymalna opcja dla dotychczasowej budowy zderzaka! Teraz można uderzać samochodem w ścianę z prędkością 100 km/h. - Energii nie trzeba już zamieniać w ruch obrotowy, jak było do tej pory, to lepszy sposób mniej wadliwy. - Przemek skończył już AGH, będzie moim zastępcą. - Błąd polegliśmy na polskim rynku! Postanowiłem opatentować swój zderzak w Unii Europejskiej, z patriotyzmu wyleczono mnie elektrowstrząsami. - Warunki do rozwoju i pracy zapewnia mi niemiecka firma MFS, należąca, do Georga Piontka. Czekamy na zamknięcie procedury patentowej. W Iserohn, koło Dortmundu, powstają najnowsze modele i prototypy. Co jeszcze Otrzymuję, co miesięczną pensję i pełne wsparcie w pracach, załatwianiu spraw formalnych. Myśli moje i zajęcia koncentrują się na tym, co trzeba. Nie potrzebuje wielkich pieniędzy, uważam, że miło byłoby godnie spędzić starość. Zależało mi na interesie w Polsce, ale bardziej szanują mnie Hiszpanie, Niemcy, niż rodacy. Z czystym sumieniem mogę powiedzieć: Jestem Europejczykiem i kocham swoją rodzinę!

- W środowisku naukowym zapadła głucha cisza, ale, to nie to samo milczenie, co kiedyś! Każdy chciał coś znaczyć, ugrać, przejechać się na plecach Lucjana Łągiewki.

Brak komentarzy: