środa, 19 września 2007

Miłość w przedziale 12/18

Narzeczony(a),który mieszka w innej parafii niż ta, w której spisuje się protokół przedślubny, otrzymuje specjalny dokument, który zanosi do kancelarii swojej parafii w celu ogłoszenia także tam zapowiedzi. Zapowiedzi ogłasza się przez wywieszenie informacji na tablicy ogłoszeń parafialnych przez 8 dni (dwie niedzielę i tydzień między nimi). Po ogłoszeniu zapowiedzi, należy dokument odebrać i zanieść do parafii, gdzie spisywany jest protokół przed ślubny.



- Jakie ty masz życiowe doświadczenia? Nie mówię, że jesteś głupi i nie wiesz ile jest dwa razy dwa, ale brak ci wiedzy pod tym względem.
- Pod jakim?
- Powiedzmy, życia i ogólnie!
- Przykłady, przykłady?
- Odpuściłeś sobie między innymi zajęcia z wychowania fizycznego! Przez głupi WF kiblujesz!
- Odbij! Nie zmuszaj mnie abym podrygiwał jak kretyn, za stary już na to jestem.
- Taki siłacz, wyjadacz z ciebie, a pajacyk cię blokuje?
- Nie chodzisz do mojej szkoły, to skąd możesz wiedzieć, co w niej się dzieje.
Ludzie mają już potomstwo, a tu jakiś włefista każe ci robić pajaca i kręcić fikołki, przecież to żenada!
- I co dzieciaci z Harvardem coś osiągną?
- Pewnie tak, nie wszyscy muszą być wykształceni, po studiach prawniczych.
- Albo ciebie z tym pijaństwem, któraś dziewczyna na dłużej zechce?
- Są takie, co chcą, pełno takich na około, a i w internecie wystarczy parę razy kliknąć i nie możesz się odgonić.
- Roksanka i ten twój najlepszy kumpel, co ci ją odbija darmozjad Walerianek?
- Prowokujesz, a przecież wiesz, że jestem nerwowy i ostatnio cię przepraszałem.
- Co może kolegami mnie swoimi postraszysz? Wszyscy się z ciebie śmieją, bo Walerian chodzi i opowiada pikantne szczegóły. – Ty no i wiesz, ja ją tego i psi!
- Mało mnie, to obchodzi, czy będę sam czy z dziewczyną.
- I widzisz, tu masz kolejną słabość, brak odpowiedniego podejścia do lasek.
- Co do Roksany, to był taki chamski paznokieć. Na sianko leciała, no może z początku nie, ale potem się rozbestwiła.
- Prawie wszystkie są takie, kochają zwierzęta: norki w szafie, jaguara w garażu i osła, który na to wszystko zarobi!
- Ty od razu myślisz, ze ja chcę mieć żonę. W przyszłości może tak, żeby mieć gębę, do kogo odezwać i ogólnie. No, ale wiesz, to jeszcze zależy jak będzie, bo jak nie będzie sianka, to, co znajdę sobie żonę narobię jej dzieci, a potem będę musiał iść na puszkach żyć, albo chodzić po hipermarketach i pytać się o pracę?
- Czyli co, Walerianowi nie dasz po mordzie?
- On I tak już nie raz nieźle wyłapał. Z Roksanką było very good, ale potem zaczęły się wypominki. Wiesz, że ja jej do kina nie chcę zabrać, do restauracji I nic nie mam jej do zaoferowania tylko siedzenie na ławce.
- Może chciała pospacerować po parku, pójść do Mc Donalda lub na jakąś piccę?
- To też, ale zauważyłem, że ona szybko się nudzi, ogląda się za innymi kasztanami, zmienia upodobania, a Walerian nie miał dziewczyny, więc mu ją odpuściłem.
-To było po tym jak wylądowałeś z tym skrętem jądra w szpitalu?
- No jakoś tak, pamiętasz oni mnie już wtedy zaakceptowali na zięcia. Jak wy wychodziliście, to oni przychodzili.
- A tego nam nie mówiłeś.
- To były moje sprawy, zaraz jak wychodziliście z odwiedzin, brałem komórkę, puszczałem do niej sygnał i za godzinę były ona i jej mamuśka.
- Ale mięso!
- No tak, ale potem rozbestwiła się, aż wreszcie Walerian odziedziczył spadek. On wcześniej miał same porażki. Jedną klientkę, to niby zdradzał. To potem sam, do niej przypucował, głupi kasztan, z tą historią. To było jeszcze do odkręcenia, no, ale on po pijaku esemesy wysyłał z przeprosinami, tyle, że nie na ten numer, co trzeba, tak się zapętlił. Potem z tego całego lamentu chodził przez cały tydzień jak zbity pies. A ja wtedy już z Roksanką chodziłem, on chciał pożyczyć pieniądze na nalewki, to mu moja była dała. Jeszcze się tak złożyło, że wtedy była Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy!
- Pożyczył kasę i poszedł na Owsika?
- Pił sobie nalewki, palił papieroski, zadżumił się totalnie; do domu wrócił bez kurtki. Jacyś tam się przyplątali, chcieli go nawet z mostu zrzucić, zabrać buty, ale wzięli tylko kurtkę, podobała się im. Walerian był zrozpaczony, miłość w głowie, zamiast uciekać, dał się oporządzić jak frajer.
- Dostał kosza, bo mu nie zależało!
- Generalnie, to pechowiec, innym razem przez dwie zaproszone na imprezę panienki wylądował w szpitalu. Niby z huśtawki spadł.
- To wtedy jak miał ten ogolony łeb?
- Dokładnie wtedy.
- Ja myślałem, że on za karka robi, a tu patrz huśtawka.
- Nic innego jak imieniny Żółtego, zaopatrzone w nalewki, jakieś tam koleżanki przyszły, było git! Walerian dobrze się bawił, nawet próbował tam wyrywać jedną larwę, tyle,że mu przerwano.
- Co się stało?
- A do drzwi waliły gachy tych panienek. Grzecznie dzwonili i pukali, niby zaproszeni a jakże z piwami. No a Żółty wstrzymał Waleriana, który z nimi tam przez drzwi rozmawiał, żeby ich olał i udał, głupa, że niby nie słyszy i nie rozumie, w czym rzecz. - A tu wiesz, muza ryczy na cały blok widać, że balety pełną mordą.
- To wymówki nie ma!
- Głupi posłuchał! Mówiłem mu coś ty zrobił. A on swoje. - To kasztany, kasztany!
- I co?
- Następnego dnia, jak szli na poprawiny do Żółtego: PrFF! PrFF! – PRZEKOPKA!
- O kurcze!
- Żółtego, to tak lekko obili, Kula po mordzie parę razy dostał, Banderka, to samo, a Waleriana, to tak obkopali, że w szpitalu wylądował ze wstrząsem mózgu!
- Tak to jest można dostać wstrząsu mózgu za nie odryglowanie drzwi!
- Trzeba było jeszcze naściemniać jego matuli, że Walery spadł z huśtawki. Wiesz mamka w szoku, jakby jej powiedzieć prawdę, to zaraz na policję by zadzwoniła i jej syn jakby tylko wyszedł ze szpitala miałby powtórkę z rozrywki.
- Bis przekopkę!
- Albo kosę by mu ożenili, oni wiesz tam bardzo szarmanccy są. No i sam powiedz ja mam jeszcze takiego człowieka bić, za to, że poszedł w tany z moja byłą?
- A ona go chciała czy on ją?
- Siedzieliśmy kiedyś, na placówie, pożarci już na maksa, I tak sobie już wszyscy żartowali ja już miałem szczerze wszystko gdzieś, machnąłem ręką. I wtedy Walery wystartował do Roksany – Sypiesz się czy trzeba z tobą chodzić? A ona na to. – To zależy, z kim, jak i dlaczego. Zobacz, jaka wyrachowana!
- Mają tysiąc szans, mogą wiecznie trwać!
- Wiesz, w zasadzie, to ja im dobrze życzę. Walerian ma większe możliwości finansowe niż ja, może będzie jej wierny? No, bo w moim typie ona nie była, pewnie w przyszłości ja bym musiał tyrać, a Roksana chciałaby mieć profity, a mi jakieś sianko też się należy.
- No jak każdemu!
- Dzieci nawet mógłbym mieć, ale wszystko zależy od warunków w kraju. Jak będzie lepiej, kto wie, a jak gorzej, to za robienie dzieci za nic nie będę się brał!
- Po mojemu to lepiej się uczyć, bo wszystko inne rozmywa się w „X” lat!
- Ja widzę, to inaczej lepiej mieć Harvarda i odpuścić trzaskanie pajacyka. No, bo co narobię dzieci, a potem gdzie one pójdą na śmietnik? Zamiast piąć się, spadną w dół?
- A ten twój przyjaciel, kiedy bierze ślub?
- Moja eks-teściowa mówi, że za trzy miesiące jak Roksanka skończy 16 lat! Bo wiesz, było nie było, jest trochę załatwiania; Zapowiedzi, kartki ze spowiedzi, obrączki, dziecko w drodze, tymczasowe dowody osobiste…

Brak komentarzy: