niedziela, 6 stycznia 2008
Profanum
Uroczy komplet: haleczka, czapeczka z pomponem i stringi - idealny na świąteczny prezent. Haleczka wykonana z miękkiej, przejrzystej tkaniny wygląda na ciele niezwykle zwiewnie. Szelki obszyte są miękkim puszkiem. Można je nosić tradycyjnie lub opuszczone na ramiona. Na środku kokardka z małymi dzwoneczkami na końcach. Dolna część haleczki w kształcie fali optycznie wysmukla talię. Cały komplet dzięki soczystej czerwieni połączonej z białym puszkiem wygląda wyjątkowo świątecznie.
- Położyć gładź szpachlową na sufit czy ściany, to nie jest taka prosta sprawa. Dam sobie radę z malowaniem, ale do układania podłóg i wyrównania ścian będę musiał ściągnąć Jurka.
- Jak Jurek Ci to zrobi, skoro jest we Wrocławiu i bawi się w elektrykę?
-Teraz jest zajęty, a wolnym czasie na pewno będzie chciał dorobić. Zresztą wolę dać w łapę komuś z rodziny, niż płacić nie wiadomo, komu.
- A może Jurek będzie chciał odpocząć, a ty sobie planujesz remonty i to jeszcze w takim czasie? Może będzie chciał pojechać do matki, odwiedzić dom, rodzinę?
- Nie ma, co dywagować, rozmawiałem z nim, na pewno przyjedzie, znajdzie chwile czasu, chodzi przecież żeby pieniądze nie rozeszły się na pierdoły. Dość już tych zapyziałych dywanów z roztoczami.
- Będzie zimno, centralne przy panelach rypie po kieszeni!
- Trzeba wnieść do jednego pomieszczenia wszystkie graty. Co można, zrobi się wcześniej, żeby Jurek nie bawił się w sprzątaczkę.
- Wszystko kupiłeś, transport masz opłacony?
- Raczej tak; narzędzia są, farby, rozpuszczalniki; dechy jutro przyjadą, jak coś będzie brakować, karniesz się, do Catastrofy, oni mają zawsze otwarte.
- A dywany idą na wystawkę?
-Tak w prezencie mikołajkowym, na pewno ktoś weźmie i skorzysta.
Subtelna atrakcyjna pani kierownik pozna bratnią duszę, którą będzie mogła sobie porządzić.
- Baśka! Ciesz się życiem! Ja i Tomasz niańczymy jak dziecko naszą miłość, a inni w tym czasie, brużdżą, trwają w zazdrości, trwonią czas i pieniądze na wróżkę czy psychoanalityka.
- Karla nie wybrałabyś się ze mną na zakupy, muszę gdzieś pójść żeby nie wpaść w depresję.
- Dziewczyno daj spokój, jesteś moją kumpelą.
- Ale Karla wiesz jak mi jest trudno, nie wiem jak to będzie dalej.
-Powinnaś zapisać sobie w notesiku wtorek i czwartek siłownia, twój mąż na to pójdzie. Pracujesz w biurze, mało ruchu, chandra człowieka dopada, a tu raptem parę złotych na ćwiczenia, zastrzyk adrenaliny, żyć się chce i siły witalne wracają.
- A jak tam u ciebie?
- Nie narzekam, ruch jest duży, zamówień mam na dwa miesiące, głównie zagranicę. Lidię i Oskara wysyłam na wieś do dziadków, tam będą miały tradycyjny nastrój. A Tomi już szaleje, wymyśla cuda, żeby tylko mnie uszczęśliwić.
- Ty to masz dobrze, na każdej płaszczyźnie sukces.
- Jednak kochaniutka, nie zawsze tak było, kiedyś myślałam kategoriami pieluch, obrączek czy liczników gazowych. Kto wie, co by ze mną było gdyby babuszka nie sprzedała mi pomysłu?
- A ja głupia w tych ubezpieczeniach i wciąż mam dylematy moralne, co robić.
- Baśka ty ciągle swoje. Mówię ci dziewczyno wciągnij brzuch, mrugnij rzęsami, zajmij się sobą! Szkoda Życia!, Po świętach wspólnie popracujemy nad twoja lanserką. Muszę już kończyć Wiesz drobne szczegóły a znaczą.
- Karla dzięki za to, że potrafisz solidnie doradzić, wysłuchujesz i piszczysz wspólnie ze mną. Co ja bym bez ciebie zrobiła?!
- Daj spokój przeglądnij mój wortal, dodałam parę modnych świetnych kompletów idą jak bułeczki, pracownicy od jakiegoś czasu nie nadążają z dzierganiem.
W pogańskiej tradycji Mitra był bogiem światła, uosobieniem czystości i cnoty. Mam problem, nie ma niebieskich żarówek, a one dają efekt szpitalny i dobrze eksponują zawieszone na ścianach obrazy. Jeśli chodzi o robotę: najpierw zajmę się kuciem rowków pod elektrykę, potem będę gipsować, myć, zagruntuję ściany pod szpachlowanie, a na koniec farbą olejną wymaluję okna i kaloryfery. - Te niebieskie żarówki! Wszyscy czekamy na Jurka. To jest ja i ojczulek, blichówka, młot udarowy, robocze ubrania. Sąsiedzi muszą pojąć nasze priorytety. W praktyce wszystko można zaadoptować i pomieścić. Wierzysz, że Chrystus zrodził się w Betlejemskim żłobie, porażka, jeśli się nie narodził w tobie.
Dobroć, uciechy, gościnność. - Zimą przyroda odpoczywa, sklepy, lodówki, spichlerze pełne jedzenia, optymalna pora by skorzystać z Saturnalii. Trzeba jeść, pić! Dzień krótki, w Skandynawii ludzie siedzą pod żarówkami, w Rosji piją wódkę, my podniecamy się na starcie blond Barbarą. Koncept oryginalny rewelacyjny, tyle, że moda nie jest wszystkim. Nie ma zlituj, szykuję remont operę „Cyrulit Sewilski”. Libretto o tym jak bym reagował, gdyby przyszli do mnie goście z okazji urodzin, ale w zupełnie innym dniu i zamiast traktować mnie jak człowieka dorosłego widzieliby we mnie niemowlaka, śpiewając pieśni o piastowaniu, noszeniu na rękach, moim dzieciństwie? Potem byłyby prezenty, ale nie dla mnie, tylko dla przybyłych i życzenia urodzinowe, ale znowu nie dla mnie. - Nasze_stringi: niezwykle zawiła kompozycja, pełna gama barw i rzadkich materiałów.
- Kochanie! Polki są piękne, chętnie się obnażają tyle, że anonimowo jak zakonnice, nagminnie noszące serpentyny. Może opublikuj Karla na swych stronach te ankiety i zobaczysz, co będzie się działo.
- Przestań mnie podchodzić. - Podniecasz mnie! Mówisz jak zboczony nowicjusz, a przecież, tyle już za nami.
- W miłości trzeba być świeżym, pielęgnować wszystko, co dobre, a nie wpadać w rutynę i prątkować szarością! Blondi nawet sobie nie wyobrażasz ile dla mnie znaczysz.
- Ja też cię kocham i uważam za wartościowego człowieka.
- Co moja Business Woman chciała by dostać pod choinkę?
-Tom, a może zamiast świąt wybralibyśmy się na Sylwestra do Egiptu?
- Nowy Rok Semiramido zostawmy na potem, ja chcę obdarzyć moją wybrankę romantyczną niespodzianką. Końcówka roku, mocno mnie wypruła, marzy mi się rodzinna wilia we dwoje.
- Dobrze będziesz ją miał, kupimy ciasta, sama coś tam przygotuję. Tylko nie dwanaście potraw; musiałabym dwie doby jak babcia stać nad garami, ale, co trzeba przygotujemy.
- Wigilia zakochanych cudownie. Niczego tak nienawidzę, jak siedzenia przy stole z krewnymi, których imion nawet nie pamiętam. Trzeba wszystkim mówić, co się ma ile się zarabia, a oni i tak są nie w sosie, bo testament został wedle nich źle podzielony. Do tego jeszcze marne podarki, potem wyrzucane gdziekolwiek lub zwracane do sklepu.
- Krawaty, skarpety, szaliki, chusteczki. Gdzie im tam do moich szydełkowych wyrobów z Konielowa.
- Nie żartuj? Ludzie przestali przezywać święta i jak mówi ten psycholog Samson. „Wszystko pełne jest hipokryzji, żaden, to czas refleksji, skupienia, nad swoim życiem”. Co to w ogóle jest? Siada się ze szwagrem do stołu, wypija pół litra i w przerwach między kolejnymi posiłkami ogląda telewizję!?
- Dlatego ja misiaczku wolę Sylwestra.
- Dobrze, że nikogo u nas nie będzie, spędzimy sobie ten czas jak najlepiej, nikt nie będzie się dąsał, że mu coś tam nie smakuje, że bigos przesolony czy coś podobnego.
- Ale Karpia ty będziesz musiał zabić?
- Ubierzemy razem choinkę! Czynsze już opłaciłem, domena wykupiona, wszystko jest Ok.! Święta idą nie trzeba już zmartwień.
Ani apostołowie, ani ich bezpośredni spadkobiercy, nigdy nie lansowali dokładnej daty urodzenia Mesjasza. Po wtóre grudzień, nie jest miesiącem, w którym pasterze prowadzą wypas zwierząt... Najprawdopodobniej Chrystus urodził się we wrześniu lub w październiku, cztery lata przed naszą erą. Dokładne wyznaczanie dnia nie jest aż tak istotne. Spokojnie wiec można pracować. Nie bełtać motywów pogańskich z Chrześcijaństwem. Kultem Mitry, Zimowym Przesileniem, Saturnaliami.
- Jurek jednak przyjedzie po Brumalii i tak ma szczęście, że go wypuścili z roboty. Zatem czas zaczynać! W głębi duszy czułem, że tak będzie.
- To, co ty robisz jedno pomieszczenie, a ja mam zając się drugim.
- Tak wypada ojczulku.
Niektóre kościoły wyprawiały urodziny Jezusa 6 stycznia, inne 20 kwietnia, 20 maja, 29 marca, 29 września, w końcu doszło do takiej schizofrenii, że ustalono, iż najlepszy będzie 25 grudzień, dotychczasowy czas obrzędów solarnych, dla lepszej formy adaptacyjnej. Co dalej: w 351 roku papież Juliusz Pierwszy wydał dekret, oznajmujący, że dzień ten ma być obchodzony jako pora mszy Chrystusa: Christ- Mass! No i tak jest do dziś. Gwiazdka i tak dalej. - Jurek całą tę obrzędowość puszcza bokiem. Banalnie siedzi przy stole i się zażera. W ostatnim czasie dużo tyrał, spalił mnóstwo kalorii, teraz patrzy na choinkę, wstawioną po raz pierwszy do chałupy w XVI wieku, gdzieś tam hen daleko w Alzacji.- Miał, to być synonim rajskiego drzewka, zamiennik wcześniejszej pogańskiej jemioły, ostrokrzewu czy bluszczu. I wzrok mu mętnieje. Wolne miejsce dla duchów, krzesło przy stole pozostaje wolne, sianko pod obrusem, również nie wróży, gdzieś umknęła duchowość grudniowych świąt, a może, meritum zawsze było chybione? Współcześnie bóstwo płodzi się w hipermarkecie. W milionach domów wygląda się gwiazdki, przybycia reniferów z Mikołajem. Dorośli mają przeciążone stoły, dzieci prezenty, aby, przez chwile były cicho, za nim poproszą o porcję dalszych maskotek. Złamani Opłatkiem.
- Kocham ciebie Tomaszu, podobnie Basię. Z wami na nowo poczułam, że żyję! Jesteś dobrym, inteligentnym mężczyzną, bez porównania uczciwszym od mojego byłego męża. Cieszę się, że wynająłeś tę kawalerkę, że wydajesz na mnie tyle pieniędzy z własnej kieszeni. Z okazji, Christ Mass chciałabym życzyć tobie odwagi i wszystkiego, co daje radość!
- Karla! Ja też: Papa Noel „Tatuś Boże-Narodzenie”...
- Przestań.
- Christkind „Boże Dziecko”, Mikołaj, Dziadek Mróz. Twój Tomasz dziękuję ci bardzo, za wszystko, co uczyniłaś dla naszego związku. Marzę o tym abyś nigdy nie była smutna i samotna, żebyś się nie nudziła, wciąż chwytała wiatr w żagle i w sercu nie czuła ciężaru przeszłości.
- Dziękuję Mój Drogi.
- Tyle potraw przygotowałaś: barszcz, uszka, karp i sałatka. Wszystko takie apetyczne, aż ślinka leci, prawie jak w dzieciństwie.
- Zrobiłam, co mogłam.
- Mam dla ciebie upominek, rewelacyjny prezent na każdą imprezę: urodziny, imieniny, sylwestra intymne sukienki dla pań i panów. Jak trzeba będzie, to ubiorę się dla ciebie?
- Tomku mój forever & ever będziesz moją „męską kobietą”, Nie jak kobieta kobietą, ale męska kobietą..
- Są tam też fartuszki, które w lecie można założyć przy grilu.
- No, co ty powiesz, tyle w tym zaskoczenia wspólnego poszukiwania szczęścia. Tomek dziękuję za twą pomocną dłoń, za nasze rozmowy, niekoniecznie mądre i za wsparcie w każdym, kompletnie każdym działaniu i za to, że tak kosmicznie potrafisz poprawić mi humor.
- Mówiłaś o Egipcie wiec będziesz w tym przezroczystym wyglądać jak Kleopatra.
- Daj buzi Nikt nie dał mi takiego jajecznego upominku jak ty. Przyjaciel jak przyjaciółka, któremu wszystko, definitywnie w całości mogę powiedzieć, o moich włosach, że czasem nie błyszczą i o paznokciach, że się łamią. I wiem, że nie będziesz tego wyśmiewał, że zniesiesz ze mną wszystko, że nie przestanę czuć cię obok.
Ech raz młotem i dwa!
- Pięknie, odpada tynk od sufitu.- Wołam na cały głos, żeby usłyszeć potwierdzenie ojczulka, że równie dobrze idzie mu zajęcie w drugim pokoju.
- Ile, to już lat nie obchodzimy świąt?
- Czemu pytasz, będzie około piętnastu!
- I zobacz rogi nam nie rosną.
- No nie, korzysta się ze swobody, podczas gdy ludzie gubią coś niepostrzeżenie, gonią i zabijają się dla całej masy spraw związanych z tradycją.
Ech! A teraz przecinakiem wzdłuż ciągu linearnego.
- Jurek tuż tuż, a tu elektryka nie zrobiona!
- To się spiesz!
- Spieszę się ojczulku: stukam, pukam, boruję. Pojawiam się w oknach podświetlony jupiterami, wszystko to wchodzi w kolizję z otoczeniem.
- Gdy kogoś gwałcą, mordują, ci sami ludzie zasłaniają story w oknach?
- Wiesz widzę przez okno jakaś babcie, która mi złorzeczy.
- A ja równie wiekowy czuję się jak młoda gwiazda na estradzie.
- Wal w takt rytmu na trzy-czwarte młotem, bo wszystko musi być skończone, bez względu na czyjąś gehennę. Do boju ludu roboczy!
- Karla jeszcze coś ważnego chcę abyś się dowiedziała, to ważna decyzja, chyba najważniejsza decyzja w moim życiu.
- Nie mów nic, zgadnę sama! Mój reniferze w stringach haftowanych ściegiem mozaikowym. Intuicja mi szepcze
Antychrysty! Bez krzty respektu dla świąt i ludzi!
- Jak myślisz ojczulku ile kasy Jurkowi za tę fuchę będzie się należało?
- Na pewno z parę set złotych! Gładzie, panele. Jurek kanty musi jeszcze wyprowadzić.
Remont, remont, po trzykroć remont!
- Kochanie gdy powiem koleżankom, o tym, że bierzesz dla mnie rozwód, będą sikać z zazdrości.
- Karolina odchodzę od żony, bo cię kocham. - Urwijmy jednak tę rozmowę na kilka minut. Słyszysz, co się dzieje w tym bloku, przecież, to istne szaleństwo. MŁOT THORA! Dłużej tego nie zniosę. Biegnę obić te skończone mordy pogan, co to cholera dla świętości nie mają szacunku.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz